Bookhacking – czytelniku, zrób sobie internet!

Internet. Fantastyczne źródło wartościowych informacji i opinii o książkach. Przestrzeń, w której każdy może się wypowiedzieć. Szansa na ciekawe dyskusje o ulubionych autorach. Możliwości odkrywania nowych lektur.

Internet. Wielki śmietnik, w którym obok siebie znajdują się profesjonalne recenzje i subiektywne opinie o książkach pisane przez amatorów. Przestrzeń, w której każdy może się wypowiedzieć. Powierzchowne dyskusje o pisarzach. Trudno tu znaleźć coś nowego.

Która z tych opowieści o internecie jest prawdziwa? Obydwie. I żadna z nich. Bo, w pewnym zakresie, to jaka będzie nasza sieć, zależy od nas. Chcę Was przekonać do tego, że internet dla zapalonego czytelnika może bliższy pierwszemu opisowi.

Ale będzie to wymagało – przynajmniej na początku – sporo wysiłku. Tym, co nas zniechęca do szukania wartościowych informacji o książkach w internecie jest nadmiar treści, trudność w odróżnieniu tekstów dobrych od złych, no i notki wydawcy. Wszechobecne, zaludniające listę wyników wyszukiwania, powielane setki razy, opisy książki przygotowane przez wydawcę.

A my musimy pójść głębiej. Przebić się przez notki i przez opinie sprowadzające się do okrzyków: „słabe”, „super”. Nauczyć się szybko weryfikować napotkane treści. Filtrować. A w tym mogą nam pomóc blogi, serwisy społecznościowe i programy.

W tym miejscu najlepiej byłoby wymienić „5 najlepszych blogów o książkach” lub „3 aplikacje rekomendujące książki, które musisz mieć”. Ale nie tak to działa, każdy z nas ma inne potrzeby, inne zainteresowania i dlatego jest skazany nas samodzielne stworzenie sobie zestawu źródeł, który będzie dla niego najlepszy.

To tak, jakby zamiast kupić w kiosku jeden magazyn „o książkach”, stworzyć samodzielnie różne magazyny (zbierające teksty z wielu źródeł). Inny dla „najnowszego science-fiction w nurcie cyberpunkowym”, inny dla „książek o socjologii internetu”, „klasycznych dystopii”, „filozoficznych książek dla dzieci” i cokolwiek Was interesuje, jakakolwiek jest Wasza nisza.

Dlatego jedyne co mogę zrobić, to podzielić się swoim doświadczeniem i zachęcić do samodzielnych poszukiwać. Eksperymentowania i stworzenia własnej konfiguracji. Słownikowo konfiguracja to ustawienie parametrów potrzebnych do pracy programu komputerowego lub urządzenia połączonego z komputerem. Ale o konfigurowaniu można także myśleć jako o aktywności związanej z uczestnictwem w kulturze. W tym przypadku ustawiamy parametry naszych komputerów, programów, potrzebne do satysfakcjonującego kontaktu z kulturą. Jeśli ich nie ustawimy, internet pozostanie śmietnikiem. Wysiłek włożony w konfigurację zwróci się w postaci dostępu do dobrych tekstów o książkach.

Na przykład takich, które powstają na blogach książkowych. Blogi o książkach pisane są zarówno przez zawodowych krytyków literackich, jak i czytelników-amatorów. Można na nich znaleźć klasyczne recenzje i osobiste przemyślenia, tylko inspirowane lekturą. Takich blogów jest bardzo dużo, bardzo różnych. Nie pozostaje nic innego, jak wybrać te, które nam odpowiadają i stworzyć własną listę.

Te, które spełnią wybrane przez nas kryteria, najlepiej dodać do naszego magazynu o książkach, który możemy stworzyć z pomocą systemu RSS. Brzmi groźnie, ale chodzi o to, żebyśmy mogli dowiadywać się o nowych tekstach na blogach bez konieczności ich odwiedzania tylko po to, żeby sprawdzić, czy jest na nich coś nowego. Takie powiadomienia (zawierające datę dodania, tytuł i fragment tekstu) mogą być widoczne nawet bezpośrednio w pasku naszej przeglądarki internetowej, możemy też skorzystać z któregoś z programów do zarządzania takimi powiadomieniami, na przykład Feedly.

Dobrym źródłem poznawania opinii o książkach są serwisy społecznościowe poświęcone wyłącznie literaturze, takie jak polskie Lubimyczytać.pl, czy, największy na świecie, serwis Goodreads. Mini recenzje zamieszczane tam przez użytkowników pomagają w rozeznaniu „czy warto tę książkę przeczytać” o wiele lepiej niż notki wydawcy. No i można w tych serwisach odnaleźć także swoich znajomych, także tych, z którymi mamy rzadziej kontakt, a których opinię cenimy.

Znajomi to świetne źródło książkowych rekomendacji. A gdyby tak jeszcze wiedzieć na bieżąco, co polecają nasi ulubieni pisarze? Jest to wiedza łatwa do zdobycia, o ile są to autorzy aktywni na Twitterze. W tym serwisie społecznościowym użytkownicy zamieszczają krótkie informacje, często z linkami. Tak jak wszędzie w sieci, treści jest dużo i trudno samemu wyłuskiwać te, które dotyczą na przykład książek. Na szczęście jest program, który nas wyręczy. BookVibe przeszukuje treści zamieszczane na Twitterze przez osoby, które obserwujemy (w moim przypadku oprócz znajomych, to także kilku pisarzy) i powiadamia nas poprzez e-mail, gdy wspominają o książkach wartych uwagi. Dodatkowo może przesyłać nam na skrzynkę cotygodniowe informacje o książkach z interesujących nas gatunków, o których najczęściej wspomina się na Twitterze.

Zachęcam do własnych poszukiwań blogów, serwisów i programów. Konfiguracji internetu przyjaznego czytelnikowi. Pamiętając, że mimo całej tej technologii, nadal chodzi o osoby i ich opinie o książkach.

Tekst pochodzi z magazynu „Bibliocamp”, zachęcam do lektury pozostałych artykułów i wywiadów, znajdziecie tam, między innymi, wywiad z Wojtkiem Mazolewskim na temat tworzenia muzyki do audiobooków.

Wpis mogłem opublikować bez przeszkód dzięki licencji Creative Commons (CC-BY-SA 4.0), na której udostępniono treść magazynu.

Bibliocamp to projekt Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku, partnerem merytorycznym projektu jest Instytut Kultury Miejskiej (w którym pracuję).