Kultura? To nie dla Polaków

Komentarze ekspertów do wyników badań – w poprzedniej notce wspomniałem, że są niebezpieczne. Jak na życzenie czytelnik Widowni podesłał link do artykułu, który doskonale pokazuje dlaczego. Przyjrzymy się jak to działa w tekście „Polacy wciąż na bakier z kulturą” z Rzeczpospolitej.

Podstawą artykułu są dane, w tym przypadku o wydatkach gospodarstw domowych na kulturę, a dokładniej „przeciętne roczne wydatki na 1 osobę w gospodarstwie domowym”. Dowiadujemy się z tekstu, za raportem GUSu „Kultura w 2012 r.”, że wyniosły one 428,28 zł. Następnie czytamy: „To o 5,6 proc. więcej niż w latach poprzednich.” Nie cieszmy się jednak (chociaż ja bym się trochę cieszył, bo z innej publikacji GUS wynika, że rok 2012 był drugim z kolei rokiem realnego spadku wydatków ogółem w gospodarstwach domowych). Dziennikarka nie pozostawia złudzeń i dopowiada: „Nie jest to jednak powód do radości – kwota jest dramatycznie niska, a jej wzrost spowodowany jest tym, że przed Euro 2012 wielu Polaków wymieniło… telewizory.” Zaglądam do raportu i dowiaduję się, że „wzrost wydatków na zakup telewizorów (o 17,9% w porównaniu z rokiem poprzednim) mógł być związany przede wszystkim ze zmianą systemu nadawania naziemnego sygnału telewizyjnego z analogowego na cyfrowy, ale także m.in. z odbywającymi się w 2012 r. wielkimi imprezami sportowymi: rozgrywanymi w Polsce mistrzostwami Europy w piłce nożnej i Igrzyskami Olimpijskimi w Londynie.” O czym zresztą jest mowa w dalszej części artykułu, ale to dopiero później. Jak już nam zapadło w pamięć, że to przez Euro.

Tak czy inaczej wzrost wydatków na kulturę wziął się tylko ze wzrostu wydatków na telewizory. Na pewno? Zerkam ponownie do raportu i widzę, że na bilety wstępu do teatrów, instytucji muzycznych i kina wydano przeciętnie na osobę 14,9% więcej niż w 2011 r.

Wracając do artykułu, jeżeli chodzi o dane to dowiemy się z niego jeszcze ile przeciętnie wynosiły wydatki na kulturę w poszczególnych kategoriach. Na przykład każdy z nas statystycznie wydał na zakup telewizora 43,44 zł i tym podobne informacje.

Potem wkraczają eksperci i robi się naprawdę ciekawie. Wiemy już, że jest źle, ale dlaczego tak jest i jak temu zaradzić? Ekspert nr 1 mówi tak: „Polacy nie potrzebują kultury. Z tegorocznych badań Diagnozy Społecznej wynika, że prawie połowa ankietowanych twierdzi, że w ogóle ich to nie interesuje. Stąd nie powinny nikogo dziwić niskie wydatki na ten cel.” Dobrze. Poznaliśmy jedną (jedyną?) przyczynę niskich wydatków na kulturę – brak zainteresowania kulturą, potrzeb kulturalnych.

Ekspert nr 2 nieco inaczej odpowiada na pytanie dlaczego „Polacy są z kulturą na bakier?”: „Moim zdaniem z dwóch powodów. Po pierwsze spowodowane jest to biedą, bo ludzie prędzej kupią jedzenie niż bilet do teatru. Po drugie, ludziom brakuje tzw. kompetencji kulturowych, czyli np. nie słuchają muzyki, bo jej nie rozumieją.”

Może eksperci nie wiedzieli, że komentują konkretne dane z konkretnego raportu GUSu i dlatego się do nich właściwie nie odnoszą? Gdzieś w tym szukaniu głębokich wyjaśnień („ludzie prędzej kupią jedzenie niż bilet do teatru”) umknęło również, że wydatki na kulturę to nie to samo co uczestnictwo w kulturze.

Pozostaje jeszcze milcząco przyjęte założenie, że te 428,28 zł rocznie „przeciętnych rocznych wydatków na 1 osobę w gospodarstwie domowym” to mało. Nie wiem czy to dużo czy mało i bardzo chciałbym się dowiedzieć. Mało w stosunku do czego? Kiedy byłoby odpowiednio? Będę szukał odpowiedzi. Na razie wiem tyle, że „w 2012 r. udział wydatków na kulturę w łącznych wydatkach gospodarstw domowych wzrósł nieznacznie w porównaniu z 2011 r. i wyniósł 3,4% (w roku poprzednim – 3,3%).”

Porównuję to ze strukturą wydatków gospodarstw domowych z publikacji „Sytuacja gospodarstw domowych w 2012 r. w świetle wyników badania budżetów gospodarstw domowych„. Wiedzieliście, że udział wydatków na napoje alkoholowe i napoje tytoniowe w wydatkach ogółem wynosi 2,7%? Już widzę te tytuły w gazetach: „Polacy wydają na kulturę więcej niż na alkohol i papierosy!”. Wydatki na restauracje i hotele to 2,8%. Znowu upraszczając, wydajemy na kulturę więcej niż na jedzenie poza domem. No nic, trzeba będzie zajrzeć do tabel i się temu dokładnie przyjrzeć, tymczasem wróćmy do artykułu.

Wiecie co jest naprawdę zdumiewające? Że eksperci nie zauważyli wielkich nieobecnych zestawienia wydatków na kulturę, czyli komputera i telefonu z dostępem do sieci. Eksperci przeoczyli Internet.

To już lepiej z komentowaniem własnego raportu poradził sobie jego autorzy. Pozwólcie, że zacytuję dwa fragmenty:

„Rozwój nowych technologii sprawia, że odsetek gospodarstw domowych wyposażonych w urządzenia audiowizualne nieco starszego typu (odtwarzacz mp3, odtwarzacz DVD, tzw. wieża itd.) stale zmniejsza się w ostatnich latach. Brak danych o wyposażeniu gospodarstw domowych w coraz bardziej rozpowszechnione przenośne urządzenia, przy pomocy których można odtwarzać dźwięk i obraz, utrudnia ocenę tempa i poziomu „starzenia się” bardziej tradycyjnego sprzętu audiowizualnego. Jeśli jednak korzystając z telefonu komórkowego (choć nie każdego modelu) możemy słuchać muzyki, wysłuchać audycji radiowej czy obejrzeć serial telewizyjny, nie mówiąc już o połączeniu z portalami internetowymi, to niech za komentarz wystarczy stwierdzenie, że przynajmniej jeden telefon komórkowy posiada 92,0% gospodarstw domowych; 93,2% w miastach i 89,5% na wsi (w 2011 r. – 90,3%; w miastach – 91,6%, a na wsi – 87,8%).”

„Odsetki gospodarstw domowych wyposażonych w tradycyjny sprzęt audiowizualny obniżają się, co ma niewątpliwie związek ze wzrastającą liczbą komputerów z dostępem do Internetu posiadanych przez gospodarstwa domowe. To urządzenie multimedialne pozwala obecnie na tyle form odbioru i przetwarzania obrazu i dźwięku, że gospodarstwa domowe często rezygnują z posiadania zajmującego wiele miejsca i powielającego funkcje komputera innego sprzętu audiowizualnego.”

Komentarze w raporcie zdecydowanie lepsze niż te w artykule, zgodzicie się? Czy przyczyną jest tylko to, że artykuł ma ograniczoną liczbę znaków? Czy merytoryczny komentarz w mediach jest możliwy? Jeśli tak, jakie powinien mieć cechy? Warto się nad tym zastanowić, ale już nie w tym wpisie. Tutaj chciałem tylko podważyć Wasze zaufanie do ekspertów.

Tytuł wpisu to cytat z artykułu.