Kultura to prawdziwy lajfstajl*

Dzisiaj ciąg dalszy myśli-które-nie-dają-mi-spokoju, spisanych dzięki Grzegorzowi Stunży. W drugiej (pierwszą znajdziecie w poprzednim wpisie) części komentarza, który ukazał się w publikacji Edukacja kulturalna i medialna. Nowe trendy i wyzwania, mierzę się z zadanym przez Grzegorza pytaniem o to, „co dzisiaj kryje się pod terminem “kultura”, chyba jednym z najmniej dookreślonych i na setki sposobów wyjaśnianych pojęć?”. Na pytanie naturalnie nie odpowiadam. Za to dzielę się, sam nie wiem: obserwacją, intuicją. Jaką – o tym poniżej. Dodam tylko, że bardzo się ucieszę, jak ktoś napisze komentarz: „Przecież X napisał o tym książkę, a Y artykuł.” Bo chętnie bym o tym przenikaniu poczytał.

Od pewnego czasu intryguje mnie przenikanie typowego dla refleksji naukowej rozumienia kultury do języka polityki publicznej i do codziennego życia. Na przykład szeroka, antropologiczna definicja kultury – z pewnością jest przydatna do opisu i wyjaśniania zjawisk – ale nie potrafię sobie wyobrazić, w jaki sposób ma znaleźć zastosowanie do wyznaczania konkretnych celów polityki kulturalnej. Sprawdza się jako kategoria opisu każdej praktyki kulturowej, także kultury ustawek, czy przemian obyczajów związanych z wyprowadzaniem psów na spacer. A w polityce kulturalnej wartościujemy pewne formy kultury kosztem innym, doceniamy praktyki społecznie pożądane. Oceniamy również na elementarnym poziomie, chociażby w oparciu o proste kryterium legalności. Ustawki budują tożsamość, wzmacniają zaufanie w grupie, podnoszą kompetencje cyfrowe – na przykład poprzez nagrywanie, montaż i publikowanie filmowych relacji w serwisach społecznościowych. Ta kultura pełni zapewne więcej funkcji, które można opisać, ale raczej nie będziemy tworzyć dla niej programu grantowego. Szeroka definicja kultury okazuje się mało pomocna w zakreśleniu obszaru działania polityki kulturalnej.

Podobne przenikanie ze świata nauki do codzienności dotyczy kategorii stylu życia. W nauce styl życia grupy przejawiający się w stylu życia jednostki był tym, co trzeba odkryć, zrekonstruować. Jednostce ta kategoria opisu nie była do niczego potrzebna. Dzisiaj w czasopismach mamy osobne działy „styl życia”, powstają blogi o stylu życia itd. To kategoria świadomie stosowana przez ludzi, więcej – styl życia jest świadomie konstruowany. A kultura, i to jest chyba coraz powszechniejsze jej rozumienie, staje się jednym z elementów stylu życia. W pismach, na portalach i blogach “kultura i styl życia” pojawiają się razem. Kultura jest tym elementem, który pozwala budować opowieść o sobie, własną tożsamość. Na marginesie, dzięki zbliżeniu kategorii kultury i stylu życia, do dyskusji, w nieoczekiwany sposób, wraca wymiar indywidualnego kontaktu z kulturą.

Wracając do relacji stylu życia i kultury, w węższym znaczeniu – jako dzieła, twórczość – kultura to jedna ze składowych stylu życia. “Ubieramy się” w określoną kulturę podobnie, jak przyjmujemy dany styl ubierania. Dobieramy, komponujemy z dostępnych elementów – to pomaga nam się wyróżnić, ale już nie odróżnić „od całej reszty”. Kontakt z kulturą nie daje nam przepustki do świata ludzi kulturalnych, nie jest znakiem przynależności do elity. Co najwyżej pozwala nam definiować siebie w odniesieniu do określonego nurtu kultury, jednego z wielu. To zmiana w stosunku do wcześniejszego rozumienia terminu „kultura”. Tak blisko związana ze stylem życia kultura przestaje być czymś, do czego się aspiruje. Tak jak każdy żyje według jakiegoś stylu życia, tak każdy jest kulturalny.

* tytuł jest nawiązaniem do hasła akcji blogerów podróżniczych związanej z przypisaniem blogów podróżniczych do kategorii lifestyle w konkursie Blog Roku 2013.